Rolety i markizy
Słońce wpada do mojego pokoju, powoli robi się gorąco. Mieszkam przy dość ruchliwej ulicy, na dziewiątym piętrze, więc gdy to słońce tak do nas zagląda, szybko robi sie gorąco.Dwa lata temu, kiedy było na dworze 35 stopni Celsjusza, u nas było jeszcze goręcej. Tylko firana mokra na okno i mokre ubrania pomagały. Nawet podmuchu wiatru nie można było, rzecz jasna, naturalnym sposobem zabudzonego, uzyskać. Wtedy to przyszło mi na myśl, że powinniśmy mieć rolety. Poznań robi się coraz gorętszy? No to nieprześwitujące żaluzje. Poznań jeszcze bardziej nas przegrzewa? W takim razie nawet zamontuję sobie markizy. Warszawa jako miejsce ewentualnej przeprowadzki - to ostateczna z możliwości, w końcu tam też trafię na dziewiąte piętro, znowu, jak co roku, lato stulecia (takie lato, jakich wcześniej było tylko sto w ostatnim stuleciu), i znowu te markizy. Warszawa to nie Syberia, więc od problemu gorącego lata nie ucieknę. Czy dla ochłody znów powinienem wydawać mnóstwo pieniędzy na lody? Otwierać często lodówkę? (To grozi zdecydowanie nadwagą). Przecież w domu nie odpoczywam, ale także pracuję - w jaki sposób przetrwać więc kolejne lato stulecia? Problem gorącego lata przypomina mi jak zwykle film "Hydrozagadka". Tam również było gorąco - żar leje się z nieba, a wody zabrakło. Co zrobić, gdy i mnie zabraknie wody? Trzeba schować się o cień. Czasem mam już dość słońca w domu. Wówczas najchętniej zasłoniłbym rolety. Poznań, podobnie, jak i cały nasz kraj, nie ma wielu opadów w ciągu lata. Dni pochmurne to rzadkość w lipcu. Owszem, bywa, że jeden miesiąc pada deszcz (najczęściej w ten, w który wyjeżdżają największe zrzędy - mają po powrocie kolejny powód do zrzędzenia), jednak przez bite dwa miesiące nie da się w ciągu kilku godzin najmocniejszej operacji słonecznej ani wysiedzieć w domu, ani na dworze - nic nam nie pomoże. A mnie pomogą - rolety. Poznań będzie się kąpał w słońcu, a ja sobie zasłonię żaluzje. Poznań będzie się pocił, a ja włączę sobie wiatrak, puszczę smooth jazz i będę miał swoją sjestę. Ważne tylko, żeby były to żaluzje (Poznań ma duży wybór sklepów dla mieszkań, więc nie powinno być problemu) chroniące przed upałem skutecznie. Jeśli nie, pozostają mi markizy, Warszawa, a nawet na Spitsbergen się wyprowadzę przed tym naszym gorącym latem!