Sprzątaczka
Jestem sprzątaczką w pewnej dużej firmie i muszę przyznać, że nie jest to bardzo wdzięczna praca. Najgorsze jest to, że wszędzie się walają papiery firmowe, a ja nie mam zielonego pojęcia, co z nimi zrobić. Byłam w tej sprawie u dyrektora firmy, ale jedyne czego się dowiedziałam to to, że za jakiś czas w firmie pojawi się producent segregatorów reklamowych i wtedy wszystko zostanie uporządkowane. Oczywiście producent segregatorów nie pojawił się przez kolejne dwa tygodnie, a papiery firmowe tak jak były moim utrapieniem, tak są i teraz. Któregoś wieczoru, gdy w firmie nie było prawie nikogo, a papiery firmowe nie pozwalały mi spokojnie sprzątać, nie wytrzymałam. Po cichu wzięłam książkę telefoniczną i znalazłam ogłoszenie Producent segregatorów reklamowych i nie tylko. Zadzwoń, a nie będziesz zawiedziony. No więc zadzwoniłam. Uznałam, że dyrektor i tak pewnie nie będzie wiedział, czy faktycznie się z kimś takim umawiał, a dobre wychowanie będzie kazało mu przyjąć tego człowieka. Mam tylko nadzieję, że nie odbije się to na mnie. Ale co tam. Dyrektor powinien mnie jeszcze po rękach całować, że mu pomagam w prowadzeniu firmy. Producent segregatorów reklamowych pojawił się kolejnego dnia przed południem. Tak jak się z nim umawiałam. Z niecierpliwością czekałam, jak wszystko się potoczy. Po niecałej godzinie producent segregatorów wyszedł z pokoju dyrektora wyraźnie usatysfakcjonowany. Odetchnęłam z ulgą. Ale to nie miał być koniec moich problemów. Bo teczki owszem, przywiózł segregatory, nawet wniesiono je do specjalnie przygotowanego pomieszczenia, do którego miały trafiać wszystkie papiery firmowe. Ale kto miał się zająć segregacją tych wszystkich dokumentów i faktur? Oczywiście ja. Aż mnie głowa rozbolała, gdy zobaczyłam, ile tego wszystkiego jest. Poszłam ze skargą do dyrektora. Przecież nie jestem w stanie tego wszystkiego ułożyć. I co usłyszałam? Że skoro tak mi zależało na tych segregatorach, to teraz mogę się nimi cieszyć do woli. I jak tu być spokojnym?
