Garnek
„Po co ci te nowe garnki!!?” – takim okrzykiem przywitał mnie mąż kiedy wróciłam z zakupów przynosząc nowe garnki ze stali nierdzewnej. On przecież nie jest w stanie zrozumieć tego, że garnki przecież też się zużywają i raz na kilka lat trzeba kupić nowe. Mój mąż jest takim zwyczajnym sknerą, który szuka oszczędności wszędzie gdzie tylko może, nawet w kuchni. Wolałby nawet jeść z odrapanej z teflonu patelni żeby tylko zaoszczędzić. Dlatego oczywiście ma do mnie wielki żal o te garnki uważając, że jestem rozrzutna i wydaje niepotrzebnie pieniądze. Nie zgadzam się z nim, wręcz przeciwnie, uważam, że bardzo dobrze gospodaruję budżetem domowym a te garnki ze stali były zakupem bardzo dobrym i potrzebnym. Ponieważ w naszej rodzinie zdania są podzielone nastały ciche i pełne wyrzutów dni, podczas których, mąż nie odzywał się do mnie wcale. Poszło oczywiście o garnki ze stali, które kupiłam bez wcześniejszego uzgodnienia z nim. A co ja mam z nim do uzgadniania? Gdybym wcześniej o czymkolwiek mu powiedziała, pewnie jedlibyśmy jeszcze ze starych garnków przez najbliższe dziesięć lat! A tak postawiłam go przed faktem dokonanym. I bardzo dobrze, że tak się stało, niech się nawet nie odzywa do mnie jak nie chce. Przynajmniej ja mam satysfakcję z tego, że posiadam garnki nierdzewne, w których gotowane potrawy nie przypalają się i zachowują swój aromat oraz smak. Postawiłam sobie garnki nierdzewne na blacie w kuchni i ostentacyjnie przyglądałam się im pomrukując z zadowolenia patrząc kątem oka na to, jak mąż chodzi w te i we wte marudząc o mojej rozrzutności. Już od bardzo dawna niczego sobie nie kupiłam, a te garnki nierdzewne miały służyć nam obojgu na długie lata. Dlatego ugotowałam w nich sobie smaczny obiadek i zasiadłam do stołu w celu jego konsumpcji. Wtedy nagle zjawił się mąż z widelcem i talerzem w ręku, chętny do degustacji potraw przygotowanych w nowych akcesoriach kuchennych.
