Avene i Elancyl
Każdy naród szanuje swoją przeszłość i pojmuje ją w bardzo szerokich aspektach między innymi historycznym, kulturowym czy też religijnym. Skupmy się na chwilę nad aspektem językowym. Każdy z nas powtarza, iż szanuje nasz język ojczysty i przestrzega go na każdym kroku. Ale czy na pewno tak jest? Jeżeli szanujemy nasz język, nie chcemy wprowadzać do niego żadnych zmian i chcemy mieć go na zawsze w niezmienionej formie to oznacza to, iż jesteśmy konserwatystami. Konserwatyści jak wiadomo są niechętni zmianą i chcą zachować na świecie status quo czyli pozostawić wszystko w niezmienionym porządku. Skoro w badaniach sondażowych opinii publicznej ponad połowa z nas deklaruje, iż jest konserwatystami to co oznaczają słowa typu avene albo elancyl czy też galenic w naszym języku? Oczywiście jedni mogą powiedzieć, iż są to nazwy kosmetyków więc trzeba wymawiać te słowa. Tak się mówi na początku. W następnej fazie potem te słowa przenoszą się na normalną rozmowę międzyludzką i w związku z tym ten nasz język ojczysty tak podkreślany przez wielu z nas stopniowo będzie zanikać. Co z tego, że dziś nazwy typu avene czy elancyl albo też galenic odnoszą się do nazw kosmetyków i różnych preparatów. Jutro zaś taka sama analogiczna sytuacja będzie miała miejsce jeżeli chodzi o żywność. I tak co dzień nasz język może zostać stopniowo wyparty i tego musimy się strzec. Przecież właściwie to my, naród decydujemy które słowa zasługują na aprobatę społeczną a które nie. Dopuszczajmy tylko takie słowa bez których nauka oraz edukacja nie będzie się rozwijała. Resztę słów odrzućmy. Chodzi tu na przykład o takie słowa jak właśnie wspomniane już avene czy też elancyl oraz galenic - oferuje je każda apteka internetowa. Tak właściwie to po co i komu mają służyć te słowa? A jeżeli występują już na naszym obszarze to czy naprawdę nie idzie ich spolszczyć? Tylko wspólna inicjatywa społeczna może nam dać wymierne skutki w kontekście ochrony dobra narodowego jakim jest język.